Góry lodowe

Zobaczyć górę lodową nie jest łatwe. Trzeba udać się w rejs na daleką północ lub w kierunku Antarktydy - tam występuje 90% tych formacji. Dryfująca na wodzie góra lodowa to niewątpliwie piękny widok, ale marynarze wierzą, że to zła wróżba. 
Mit niebezpiecznych gór lodowych jest wciąż żywy, a narodził się po najsłynniejszej katastrofie w historii żeglugi pasażerskiej. W 1912 r. Titanic zatonął podczas dziewiczego rejsu z Southampton do Nowego Jorku, w wyniku czego śmierć poniosło ponad 1500 osób. 
Góry lodowe to zwarte bryły lodu, które odrywają się od lodowców Grenlandii i Antarktydy wiosną i latem, gdy podnosi się temperatura wody. Proces ten nazywany jest cieleniem. 
Za górę lodową uznaje się bryłę lodu o powierzchni przekraczającej 300m2 i wystających co najmniej 5m ponad powierzchnię morza. Największe mogą osiągać wysokość nawet do 100m, masę ponad 100 milionów ton i powierzchnię 500km2. Nazywane są lodowymi wyspami. Pamiętajcie jednak, że to, co widzimy nad wodą, ma tylko 1/9 masy. Jeśli więc grozę budzi góra lodowa wznosząca się na wysokość kilkudziesięciu metrów nad oceanem, wyobraźcie sobie, co znajduje się w jego głębi! 
Swoje morskie wędrówki odbywają na trasach odległych tysiące kilometrów od miejsca oderwania od lodowca, ale w ich trakcie topią się i dzielą na mniejsze, przez co trudno obserwować ich drogę. 
Oprócz groźby zderzenia góry lodowe są niebezpieczne dla okrętów jeszcze z jednego powodu - obniżają temperaturę wody powodując mgły. 
Obserwowanie gór lodowych jest fascynujące ze względu na różnorodność kształtów oraz kolorów, chociaż należy pamiętać o niebezpieczeństwach, które niosą ze sobą. Mają też ważne zadanie ekologiczne. Wytapiana z nich woda zawiera żelazo i inne związki, które działają jak nawóz na fitoplankton, który dzięki temu szybciej może wiązać dwutlenek węgla, co spowalnia globalne ocieplenie.
Nie takie straszne te góry lodowe, jak się wydają - prawda?